Ty te moesz mie wasn wizytwk...

teksty.rybie-oko-3

tutaj powinno być logo...

Teksty krytyczne związane z Biennale Sztuki Młodych RYBIE OKO 3.
Autorzy: Łukasz Guzek i Agata Rogoś.
powrót: http://biennale.rybie.oko.fm.interia.pl/2.html
http://teksty.rybie-oko-1.wizytowka.pl
http://teksty.rybie-oko-2.wizytowka.pl
http://rybie-oko-polemika.wizytowka.pl
http://ewa-rybska.wizytowka.pl
http://rybska-kazmierczak.wizytowka.pl


Biennale Sztuki Młodych
R Y B I E O K O 3
2 kwietnia - 2 maja 2004


Lista artystów zaproszonych do udziału w wystawie "RYBIE OKO 3":

1. Agnieszka Chojnacka - obiekt, film video / Łódź
2. Bartłomiej Gaweł - szaliki galerii / Poznań
3. Marek Glinkowski - wydruki barwne / Poznań
4. Urszula Gogol - wydruki barwne / Białystok
5. Łukasz Gronowski - filmy video / Sopot
6. Piotr Grygorkiewicz - filmy video / Toruń
7. Marcelina Gunia - instalacja, akcja / Toruń
8. Katarzyna Hołda - rzeźba / Lublin
9. Alicja Karska - film video / Gdańsk
10. Jacek Kołodziejski - wydruki barwne / Poznań
11. Katarzyna Konarska - instalacja / Słupsk
12. Monika Koźlakowska - obiekt / Słupsk
13. Joanna Kożuch - film video / Żory
14. Janusz Krysztop - filmy video / Bydgoszcz
15. Anna Łoskiewicz - wydruki barwne / Poznań
16. Natalia Martiszewicz - instalacja / Słupsk
17. Anna Orlikowska - instalacja video, film video / Łódź
18. Krzysztof Ostrowski - film video, teledysk / Łódź
19. Wiktor Polak - film video / Łódź
20. Marta Pszonak - obiekt, filmy video / Suwałki
21. Karol Radziszewski - malarstwo, malarstwo w przestrzeni / Warszawa
22. Aleksandra Sawik - wydruki barwne / Gdańsk
23. Aleksandra Sojak-Borodo - film, dokumentacja / Toruń
24. Magdalena Sowierszenko - performance / Słupsk - Bochum
25. Karolina Stępniowska - instalacja, akcja, film video, performance / Toruń
26. Natalia Turczyńska - instalacja, akcja / Toruń
27. Aleksandra Urban - malarstwo / Wrocław
28. Aleksandra Went - wydruki barwne - film video / Gdańsk
29. Anna Witkowska - malarstwo / Gdańsk
30. Adam Witkowski - filmy video / Gdańsk
31. Dorota Zgłobicka - 3 wydruki barwne / Gdańsk

Dwie ważne w Polsce imprezy cykliczne.
RYBIE OKO 3
Biennale Sztuki Młodych
2 kwietnia - 2 maja 2004

________________________________________
Łukasz Guzek
Rybie Oko to ważna impreza - przede wszystkim potrzebna młodym artystom - tu mogą się zobaczyć i poczuć swoja siłę. To także jedyna impreza gdzie młodych traktuje poważnie jak artystów. Inne imprezy typu ‘spotkania szkół’ czy ‘pracowni’ - podkreślają ich studencki status, poza tym są robione raczej dla profesorów. Brawa więc dla Władka Kaźmierczaka, że w małym BWA w Słupsku zdobywa się na coś czego z jakichś powodów nie robi żadna duża instytucja w Polsce.

Jednak w Polsce rośnie poziom sztuki i wymagania wobec kuratorów. A kuratorsko ta impreza była zrobiona słabo. Napłynęło podobno ponad 150 zgłoszeń i wybór to pierwsze zadanie kuratorskie. Jako że młodzi artyści często działają na zasadzie zauroczenia jakąś sztuką, sztuką innych i tu kurator musi umieć dostrzec, że prace choć dobrze zrobione powielają standardy. Same wystawy też nie były zrobione najlepiej - nie przemyślano do końca sąsiedztw prac i nie spróbowano wysnuć jakiś uogólniających wniosków dotyczących kierunków myślenia czy charakteru pokoleniowego tej sztuki. Także nie wszystkie prace wideo powinny być pokazywane jako screening gdyż wiele domagało się indywidualnych miejsc projekcji. Były także dwa projekty oparte o research i przeznaczone do realizacji w przestrzeni miejskiej. Takie projekty wymagają znacznie większej pracy o quasi naukowym charakterze, jeżeli mają być dobre a nie powierzchowne. I tu także kurator powinien więcej pracować z artystami albo uświadomić im czego się podejmują. (Chodzi o Karola Radziszewskiego malowanie przez więźniów ściany w Ustce i Natalii Turczyńskiej rozmieszczenie w mieście reprodukcji prac historycznych i czekanie co z tego wyniknie.) Zresztą na imprezie był dobry przykład projektu związanego z przestrzenią miejską - dokumentacja działań grupy Dziewczęta Przeszanowne z ulicy Prostej w Toruniu, które wchodzą głęboko w poznanie tego miejsca, z konieczności, bo tam mieszkają, czyli był to research by nature, ale pokazuje to kolej rzeczy w takich projektach - najpierw odpowiednie poznanie, research, a potem ew. wyniknie z tego sztuka. Dziewczętom Przeszanownym wynika, i o tym napiszę więcej poniżej.

Marta Pszonak zrobiła niezwykle ważną pracę interwencyjną na temat korupcji na uczelniach. To zjawisko przerażające głównie dlatego, że jest niemal oficjalne i wydaje się nie do zwalczenia - cynicy zawsze się znajdą a dowodów dla prawników nie ma. Pozostaje interwencja społeczna, taka jak ta, dokonywana poprzez sztukę. Sztuka ukazuje się tu w roli narzędzia dyskursu i krytyki społecznej i świetnie tę rolę pełni. To druga praca na temat korupcji na uczelniach, po pracy Szymka Wójciaka o poznańskiej ASP (zob. artinfo 13). Krytyka zjawiska płynąca od wewnątrz, od młodych ludzi bezpośrednio je obserwujących, jest zarazem krytyką jedyną możliwą, bo wiarygodną, oraz świadectwem rozkładu systemu edukacji artystycznej. Co odważniejsi artyści chcą o tym mówić i sztuka jest po ich stronie, jej współczesny język umożliwia formułowanie takich oskarżeń. Marta Pszonak zrobiła gablotkę, taką jaka mogłaby wisieć na korytarzu szkolnym, wmontowała w nią odtwarzacz z nagraniami rozmów studentów mówiących o korupcji jak o czymś naturalnym. Ponadto w gablotce znalazły się dokumenty, np. wyniki egzaminów i zdjęcia.
Aleksandra Sawik pokazała serię wydruków reprodukcji znanych obrazów - ikon historii sztuki. Przejmowanie historii na własny użytek to jednak z ważniejszych strategii sztuki współczesnej. Sięganie w głąb historii z pozycji dnia dzisiejszego to dobry fundament dla wyrafinowanych intelektualnie konstrukcji.
Marek Glinkowski również przejmuje, tym razem nie konkretne obrazy, ale ogólną atmosferę historyczności i jej szlachetną powagę. Pokazana przez niego seria wydruków na płótnie to banalne obrazki - sceny z popularnych seriali telewizyjnych i ważnych newsów. Ale te obrazy zostają oprawione w niby stare ramy i opatrzone pseudo-mosiężnymi tabliczkami ‘Polska pierwsza poł. XXI wieku’ przez co zyskują pseudo historyczny wygląd. Jest tu i krytyczna ironia i przejęcie ducha historycznego, który został zmuszony do służenia współczesności. Również praca o niezwykle ciekawych możliwościach interpretacyjnych.
Anna Łoskiewicz - jej wydruki to fotografie uszkodzonych przedmiotów, które zostały poddane zabiegom leczniczym - tak jak ludzie. Owa troska skierowana do przedmiotów powinna być właściwa człowiekowi. Również praca o dużym potencjale krytycznym i inicjująca ciekawe interpretacje.
Anna Orlikowska - można się zastanawiać czy sytuacja instalacyjna, przestrzenna w jakiej została pokazana jej praca nie mogłaby być lepiej zaaranżowana. To ważne przy pracy nastrojowej. Telewizor został zakopany w prześcieradle w ciemnym piwnicznym pomieszczeniu. Obraz pokazuje twarz leżącej dziewczynki i tylko lekkie drgnięcia, ruchy powiek mówią o tym, że mamy do czynienia z rejestracją. Obraz intryguje, powoduje, że chciałoby się wiedzieć więcej o tej osobie i historii za kadrem. Orlikowska pokazała także wideo-kadr wypełniony obrazem kłębiących się robali, tu również dopiero po chwili postrzegamy nieznaczny drgający ruch.
Bartłomiej Gaweł zaanektował przestrzeń szalików kiboli - na razie powstały szalki z nazwami galerii... Czekamy na rozwój projektu, bo potencjał krytyczny jest w nim duży.
Dziewczęta Przeszanowne - Marcelin Gunia, Natalia Turczyńska i Karolina Stępniowska. Nazwa grupy pochodzi stąd, że tak do dziewczyn zwracają się profesorowie wydziału Malsztalu, czyli Malarstwa Sztalugowego w Toruniu (tak, są takie wydziały, myślę że powinny trafić na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO jako żywy zabytek). Zwrot ten wyraża pewną seksistowską pogardę wobec dziewcząt, które do niczego się nie nadają, to znaczy do niczego w sztuce. To ów seksizm wyższych uczelni na który zwróciła uwagę Anna Okrasko w swojej pracy (zob. Artinfo 27). Jest to więc, po korupcji, kolejny problem który podejmują od wewnątrz sami studenci. Korupcja i zacofanie idą ręka w rękę. Upadku szkolnictwa artystycznego nie dostrzegają tylko profesorowie Malsztalu i Ministerstwo. Trwanie systemu zapewnia przyjmowanie i promowanie w trakcie studiów „miernych, ale wiernych”. Indywidualności sobie poradzą, ale ogólny poziom tego, co składa się na całość obszaru zwanego „współczesna sztuka polska” jest i będzie katastrofalny. I to także mówią krytyczne prace Marty Pszonak i Dziewcząt Przeszanownych.
Na Rybim Oku Dziewczęta Przeszanowne zrobiły ze swojego pokoju hotelowego model toruńskiego mieszkania. Pokazały w nim dokumentację prac wykonanych w tym mieszkaniu oraz umożliwiły przybyłym udział w swoich projektach, posmakowanie swojego toruńskiego życia - można było zrobić sobie np. zdjęcie z Panem Administratorem. Same dziewczęta wystąpiły ubrane w strój roboczy Dziewcząt Przeszanownych, czyli sukienki „mała czarna”, odzwierciedlając stereotyp na swój temat. Wchodzących do pokoju częstowały małymi pierniczkami, oczywiście toruńskimi, zrobionymi na postacie osób znanych ze sztuki i mediów w Polsce, to również był model polskiego mikroświatka w którym żyją. Ta prezentacja jak i cała działalność Dziewcząt Przeszanownych jest niezwykle przemyślana i subtelna w podejściu krytycznym, naładowana humorem, ale cóż, można mieć jedynie dystans do takiej rzeczywistości jak ulica Prosta i toczące się na niej życie, życie na uczelni w Malsztalu, światek mediów - to jedno i to samo. Wszystko pasuje, układa się w logiczną całość. I zostało świetnie wypunktowane przez Dziewczęta Przeszanowne. Szkoda że znów kurator za mało się wysilił by pomóc im zaistnieć na imprezie! W ich pokoju w Ustce można było zapoznać się z ich działaniami w pokoju w Toruniu na Prostej. Swoją ulicę, życie jakie na niej się toczy i jej mieszkańców zbadały bardzo dobrze i uznały, że to co dzieje się na Prostej jest miniaturą stanu kraju a także stanu kultury Polskiej. I podjęły krytyczną grę w i z tym mikroświatem. Wykonały fotografie dokumentujące Dziewczęta Przeszanowne w strojach roboczych razem z sprzedawcami w sklepach i przed różnymi punktami na tej ulicy, z mieszkańcami tego miejsca. W samym pokoju na Prostej właściwie każde zmaganie życiowe może stać się sztuką, projektem, a wtedy nawet najgorsze sprawy, gdy zostaną zmienione w sztukę, zyskuja dystans i nabieraja odpowiednich proporcji. Po prostu staja się do zniesienia i jak gdyby już nieważne. Kobiety w sztuce ten zabieg potrafia wykonać w genialny sposób, co obserwuję w projektach Efki w grzenda.pl, jest w nich ta sama siła która potrafi poradzić sobie z przeciwnościami znacznie gorszymi niż profesorowie Malsztalu, oni po prostu są tu bez szans. Ich mieszkanie to także galeria i jak każda poważna galeria ma też swój program rezydencjonalny. Inne przykładowe projekty Dziewcząt Przeszanownych zrealizowane na Prostej to „Grzybobranie”, czyli zwalczanie grzyba w mieszkaniu, „Walka z wrogiem”, dla każdej wróg to coś innego - zaliczenie na uczelni albo celulitis. Ciemne małe i nie używane pomieszczenie w mieszkaniu nosi nazwę „Umysł profesora”.
Jednak na Władku Kaźmierczaku największe wrażenie wywarła Karolina Stępniowska. Pokazała wideo performance w którym zarejestrowała proces upijania się a na żywo zrobiła performance w którym leżąc w łóżku jadła hamburgery z MacDonalda i popijała colę. Na nią i ponad jej łóżkiem były projektowane obrazy przemocy z mediów, ikony pop kultury, zdjęcia porno i polityków.
Władek jako rasowy performer zobaczył w niej potencjał performerski - ostre postawienie na doświadczenie fizyczne i zdolność, łatwość psychiczną autoprezentacji na scenie, czyli bazowe cechy klasycznego performera. Dla mnie, te prace były trochę za mało przemyślane strukturalnie a ponadto nie było w nich tak udanego powiązania idei i formy jak np. w działaniach Dziewcząt Przeszanownych, które powoduje, że praca jest kompletna, skończona i po prostu dobra. Ale zapewne Władek by na to powiedział, że najważniejszy jest talent, czyli siły natury, a na myślenie o strukturach przyjdzie czas. Może mieć rację, a może nie mieć. Oby miał.
Magda Sowierszenko - zrobiła performance z licznymi odniesieniami do historii sztuki, dość mocno intelektualizowany, co jest rzadkie, gdyż w tej sztuce stawia się raczej na intuicję i fizyczność. Najciekawszym motywem było oplecenie, powiązanie sznurkiem swojej pracy i publiczności w całej przestrzeni galerii, co przywołuje skojarzenie z pracą Duchampa „Miles of String”, kiedy to oplótł sznurkiem pomieszczenie wystawy surrealistów w Nowym Jorku w 1942 roku i tym gestem uświadomił mało świadomej wtedy nowojorskiej publiczności, że oto mają do czynienia z czymś więcej niż pokazem pewnego zestawu obrazów - dzieł.
Łukasz Guzek

________________________________________

Polityka niewidzialności - problemy z komunikacją

Agata Rogoś

Polityka niewidzialności zdominowała kulturę współczesną. Nierzadko zdarza się bowiem sytuacja absolutnie ubezwłasnowolniająca widza patrzącego,lecz niewidzącego.
"Można powiedzieć, że to właśnie oko estetyka jest podmiotem konstytuującym dzieło sztuki jako dzieło sztuki."

Pojmując w ten sposób, również za Marksem, proces eksponowania obiektu - zjawiska performatywnego zachowujemy łańcuch zrozumiałego patrzenia. Tegoroczna edycja Biennale Rybie Oko ujawniła mi się w kategoriach polityki niewidzialności. Absolutny chaos semantyczny - krótko mówiąc. Dla mnie cały pokaz upłynął zdecydowanie w kontekście sztuki wideo. Te bowiem prace prezentowały najciekawszy poziom. Refleksje wypływające z głębszej analizy dzieła sztuki per se wiążą się również z wyjątkowo mnie interesującym zagadnieniem instytucjonalizacji sztuki. Zjawiska artystyczne skłaniają się już od dłuższego czasu do ucieczki od instytucjonalizacji. Dotyczy to obszaru konfliktu jaki nawiązuje się pomiędzy artystą a instytucją, ten pierwszy jest zainteresowany w efemeryczności i omijaniu instytucji; sama struktura natomiast w trwaniu.

Niewidzialność i odsuwanie kultury patrzenia zawierało się w pracach, o których chcę powiedzieć. Oczywiście działające w znacznie szerszym kontekście, wybiegając w zdecydowany sposób poza obszary kulturowe. Mam tu na myśli swoistą niewidoczność i niezdolność komunikacyjną, jaką generuje rzeczywistość ponowoczesna. Bardzo trudne wydaje się odnalezienie i zdefiniowanie własnej przestrzeni, rzeczywistości, w której przyszło nam funkcjonować. Próba porozumienia i przejścia artysty w struktury społeczne została podjęta w pracy wideo pokazanej przez Alicję Karską & Aleksandrę Went. Poruszanie się w dyskursie socjopolitycznym i tożsamość z przestrzenią urbanistyczną miasta wydają się być kluczowym problemem tej pracy. Działania polegające na cyklicznym przemalowywaniu ściany na pastelowe, delikatne kolory - granicy pomiędzy tymi dwoma przestrzeniami kreują istotny kontekst wejścia artysty w struktury społeczne i utożsamianie się z miejscem, tworzenie jego ideologii. Przestrzeń publiczna zaanektowana przez artystki i poddana redefinicji to częściowo zdegradowany obszar Gdańska, chociaż znajdujący się tuż obok starego miasta. Ulica Stągiewna, czyli teren wokół cypla Wyspy Spichrzów niosą za sobą także inne znaczenia historyczno-artystyczne niezależnego środowiska gdańskiego, jest to bowiem miejsce, w którym wykreowała się idea Galerii Wyspa, w pobliżu którego funkcjonuje Spiż7 Marka Rogulskiego, a które to jako alternatywne przestrzenie artystyczne poddane zostały nieuniknionej sytuacji wciągnięcia tej przestrzeni w miejskie plany rewitalizacyjne.
Innym rodzajem komunikatu były prace Piotra Grygorkiewicza - dotykające osobistej przestrzeni porozumienia. Pojawiającym się często w moich pracach zagadnieniem - mówi artysta - jest wpływ wszechobecnych mediów elektronicznych i technologii informacyjno-komunikacyjnej na przebieg i jakość komunikacji międzyludzkiej. Podejmuję także problematykę tożsamości człowieka w społeczeństwie informacyjnym. Artysta ponadto podejmuje swoistą grę z owym medium elektronicznym generując przekaz oparty na swobodnym przejściu od wizualnych kodów mass mediów w stronę komunikatu społecznego. (Przejścia pomiędzy obrazem realistycznym, a medialną abstarkcją narzędzi telewizyjnych, śnieżeniem). Wielość narzędzi komunikacyjnych wprawia jednostkę w pewną konfuzję, chaos komunikatywności. Nie jest to jednak tylko kwestia owego pluralizmu, ale także swoistego natłoku informacyjnego, które to wprawiają w ogromne zakłopotanie. Okazuje się bowiem paradoksalnie, że w obliczu łatwości i dostępności środków zanika nić porozumienia międzyludzkiego.
A zatem można doskonale przełożyć proces obecny w socjologii sztuki, związany z patrzeniem i niedostrzeganiem - a więc z polityką niewidoczności na politykę niekomunikatywności w sferze społecznej relacji międzyludzkich.

Pozostając w obszarze medialno - komunikacyjnym na uwagę zasługują także prace Adama Witkowskiego. Jednak problem komunikacji zostaje podjęty przez tego artystę w innym, globalnym, społecznym wymiarze. Pokazane na biennale prace koncentrowały się na pluralizmie przekazu medialnego i na kompletnym bełkocie, jaki emitują stacje telewizyjne. Krytyczne ujęcie kultury popularnej - zarówno czerpiącej z poetyki postkomunistycznych programów rozrywkowych, jak i kultury pop, zostało zaaranżowane w sposób z jednej strony dowcipny i przewrotny, niepozbawiony ironicznego zabarwienia. Witkowski w doskonały sposób pozostawia potencjalnemu widzowi alternatywę pomiędzy dobrą zabawą, a refleksją. Jego prace bowiem powierzchownie - po prostu zabawne pozostawiają jednak w pewnej konfuzji. Mam wrażenie, że są one odbiciem świadomości ludzkiej w momencie „przyłapania” na fascynacji i entuzjazmie w związku z oglądanym programem telewizyjnym. Pierwsze wideo zatytułowane „Z mocą wódki napierdala cepelia” -było wyrazem kontestacji programów rozrywkowych drugiego programu polskiej telewizji publicznej, w oparciu o materiał występu zespołu Mazowsze. Istotną rolę w tej pracy odgrywał podkład muzyczny, piosenka punkowa, która o dziwo w naturalny sposób rytmizowała całą akcję. Drugą zaprezentowaną pracą było wideo – „Łysi i blondynki”. Tu także wpływ dźwięku był czynnikiem istotnie określającym pracę. Witkowski poruszając się w kręgu zainteresowań muzycznych i gry z medium wprowadził interesujący zabieg transformacji głosu ludzkiego z talk show na sekwencje muzyczne, które znacznie utrudniały słuchanie prowadzonych dialogów. Artysta porusza problematykę par excellence społeczną poddając swoistej analizie samo medium - programy rozrywkowe. Rozkładając ich strukturę na czynniki pierwsze doprowadza tym samym do ich totalnego zdemaskowania, absurdu i ośmieszenia.
Artyści, o których pisałam pod wpływem badania otaczającej rzeczywistości zarysowali interesujący obszar znaczeniowy. Podejmowanie problematyki komunikatu, próba nawiązania kontaktu, a także polityka niewidzialności generują istotny dyskurs kulturowy i socjopolityczny. W obliczu multiplikacji narzędzi komunikacyjnych pozornie nie potrzebny wydaje się wysiłek nawiązywania kontaktu. Jest to jednak złudzenie.
Jak mawiał Jürgen Habermas "miernikiem poziomu politycznej cywilizacji wspólnoty może być tylko taki splot pobudek i przekonań, form i praktyk komunikacyjnych, którego nie da się wytworzyć środkami administracyjnymi. Chodzi zatem o takie formy komunikacji, które nie zostały jeszcze ubezwłasnowolnione i zrujnowane przez sterowanie mass mediami".






teksty.rybie-oko-3